Jesteś na: Aktualności / Gospodarka

Czy Niemcy sami ściągną się za nogi w dół

Reichstag - Cezary Piwowarski

Tak jak anegdotyczny i przysłowiowy niemiecki bohater, baron von Münchhausen, który sam wyciągnął się za włosy z bagna, Niemcy postanowili sami ściągnąć się za nogi w dół. To, że gospodarka niemiecka to główna siła gospodarcza Unii Europejskiej wiadome było od dawna, problem w tym, że nie bardzo można było Niemców za to skarcić.

koalicja, Niemcy, zdjecie: Cezary Piwowarski,

Krytykowano ich za zbyt wysoką nadwyżkę w bilansie handlowym, wspieraną przez utrzymanie relatywnie niskich kosztów pracy w niemieckiej gospodarce. Ponieważ płace w niemieckich przedsiębiorstwach nie rosły tak szybko jak w innych krajach UE, dawało to dodatkowy impuls wzrostowy i tak konkurencyjnemu już eksportowi a jednocześnie trzymało w ryzach popyt krajowy i tym samym zapotrzebowanie na import.

Jednak oprócz chóru niezadowolonych z dalszego wzrostu niemieckiej potęgi eksportowej polityków i ekonomistów nie było możliwości, aby Niemcom cokolwiek w tej materii narzucić. Ostatecznie znalazło się narzędzie,  Komisja Europejska postanowiła zainteresować się  nadwyżką na rachunku obrotów bieżących Niemiec, przekraczającą 6 proc.  PKB. Komisja Europejska doszła do wniosku, że taka nadwyżka jest zbyt wysoka i zagraża to stabilności makroekonomicznej zarówno Niemiec jak i całej strefy euro.

Teoretycznie, jeśli analizy potwierdzą, że taka sytuacja ma miejsce KE może sformułować zalecenia, za których niewdrożenie grozić będą sankcje finansowe.

Wygląda więc na to, że Niemcy postanowili uciec do przodu i sami ściągnąć się za nogi w dół. Uzgodniona pomiędzy CDU-CSU a SPD umowa koalicyjna zakłada wprowadzenie od 2015 r. ustawowej płacy minimalnej w wysokości 8,50 EUR za godzinę.

Jakie mogą być skutki? Wzrost kosztów pracy, pogorszenie konkurencyjności niemieckiego eksportu, wzrost siły nabywczej obywateli – tym samym zwiększony popyt na towary importowane. Ekonomiści prognozują w kolejnym etapie pewną redukcję miejsc pracy w gospodarce i realokację niemieckich inwestycji do obszarów, w których koszty pracy są niższe.

Teoretycznie bilans wszystkich tych zjawisk może wpłynąć na pogorszenie niemieckiego bilansu handlowego i rachunku obrotów bieżących. Prawdopodobne więc, jest że ulegając w temacie płacy minimalnej żądaniom SPD, Angela Merkel oddała w negocjacjach coś, co pomoże jej przy okazji załagodzić krytykę ze strony mniej konkurencyjnych krajów UE oraz ew. zarzuty Komisji.